Noc spędziłam w szkole. Okrążyłam budynek ze sto razy. Przeglądałam klasy. Czekałam na Cama. Za 15 minut rozpocznie się pierwsza lekcja. Patrzyłam na ludzi. Zwykłe żyjące nastolatki. Pogrążałam się w smutku, który przeradzał się w wściekłość. Jak ktoś mógł mnie zabić?
Zobaczyłam stojącego w drzwiach Cama. Odwrócił się i szedł dalej korytarzem. Ruszyłam za nim. Stanął przy szafce 69. Otworzył ją w błyskawicznym tempie. Podeszłam do niego.
-Cześć.-powiedział zauważając mnie.
-Hej.-uśmiechnęłam się.
-Wymyśliłaś coś?-spytał szukając czegoś w szafce.
-Nie.-uśmiech zniknął z mojej twarzy.
-A ja tak.
-Serio? Co takiego? Opowiadaj.-w tym momencie zabrzmiał dzwonek.
-Powiem ci na lekcji.-zamknął szafkę i powędrował na lekcję.
W środku czekała nas historia. Usiadłam na ławce obok Cama. Nauczyciel kazał robić notatki. Wszyscy otworzyli zeszyty. Cam w zeszyt włożył kartkę. Zaczął coś pisać, ale to nie było to co dyktował nauczyciel. Spojrzał na mnie i ponownie na kartkę, i tak jeszcze raz. Stanęłam nad nim i śledziłam jego pismo.
Utknęłaś pomiędzy światami, to znaczy że jest możliwość że jeszcze żyjesz. Może da się cie uratować.
-Jak?-spytałam.
Musimy znaleźć twoje ciało.
-Kto wie gdzie ja teraz jestem?
Nie wiem :(
-Lepiej pisz notatki, bo jeszcze przeze mnie nie zdasz.-wymusiłam uśmiech. Uśmiechnął się i zaczął pisać notatkę w zeszycie.
Po dzwonku zaproszono uczniów na salę gimnastyczną, gdzie miało się odbyć omówienie zasad bezpieczeństwa czy coś w tym rodzaju. Usiadłam obok Cama na jednej z wielu ławek. Na środek sceny wyszedł wysoki łysy mężczyzna. Na oko miał około trzydziestki. Po chwili uderzyło mnie wspomnienie. Mężczyzna, pistolet, strzykawka, ból, śmierć. To on.
-Cam. Cam.-powtarzałam cicho.
-Co się dzieje?-spytał szepcąc.
-Ten mężczyzna. To on. To on mnie zabił. Jestem tego pewna.-czułam że oczy robią się wilgotne.
-Na pewno to on?
-Tak.-zobaczyłam jak Cam wstaje z miejsca i udaje sie do wyjścia.
-Gdzie idziesz?-spytałam dotrzymując mu kroku. Nie otrzymałam odpowiedzi.-Cam?-wyszliśmy na zewnątrz. Zatrzymał się przy motorze.
-Zaczekamy na niego. On nas może do ciebie zaprowadzić. To jedyna szansa Ins.-założył kask i zajął miejsce na motorze.
-Zabiję go.-poczułam jak coś się we mnie gotuje.-Zabiję go gołymi rękoma! Tylko...-zatrzymałam się na chwile.-Czemu nie mogę niczym poruszyć?-spytałam cicho.
-Możesz, ale nie umiesz.-uśmiechnął się wskazując miejsce za nim.-Usiądź. Wszystko ci wytłumaczę.-zajęłam miejsce.-Żeby coś ruszyć musisz uwierzyć.
-W co?-spytałam niecierpliwie oczekując odpowiedzi.
-Uwierz że to robisz. Że możesz to zrobić. Musisz przełamać barierę. Uwierz.-powtórzył.
Położyłam dłoń na ramieniu Cama, zamknęłam oczy żeby się skupić na uszczypnięciu. Oczyściłam umysł. Powoli zaciskałam paznokcie na jego skórze. Po długiej chwili jęknął.
-Poczułeś?-spytałam uradowana.
-Tak. Uszczypnęłaś mnie, prawda?-spytał.
-Tak. Przepraszam jeśli bardzo bolało.
-Nic nie szkodzi.-uśmiechnął się ciepło.-Spróbuj zrobić coś jeszcze.-usłyszeliśmy dźwięk jadącego samochodu. Po przyjrzeniu się mu, zauważyliśmy że na miejscu kierowcy siedzi ten mężczyzna.-Ale to później, teraz musimy jechać za nim.-objęłam go gdy ruszył. Poczułam jak jego mięśnie się napinają. Czuł to? Jak go dotknęłam?
Po długim czasie samochód się zatrzymał przed dużym budynkiem. Mężczyzna wysiadł z pojazdu i wszedł do środka budynku.
-No to idziemy.-odezwał się Cam zdejmując kask.
-Ale nie wiemy gdzie ja się znajduję.-stanęłam na chodniku
-No to cię znajdziemy.-uśmiechnął się i ruszył do środka.
Szliśmy przez długi biały korytarz. Nie było tam właściwie nikogo. W pewnym momencie Cam skręcił w prawo, wchodząc do małego pokoiku. Założył wiszący tam fartuch lekarski. Skąd on wiedział gdzie go znaleźć? Ale to nie jest teraz ważne. Ponownie powędrował tym samym korytarzem. Zaglądał do każdej sali. Nie mogliśmy znaleźć tej właściwej.
-Rozdzielmy się.-zaproponowałam.
-Dobra.
Widziałam stare babcie, ludzi w podeszłym wieku, młodzież, ale nigdzie nie było mnie. W pewnym momencie zakręciło mi się w głowie. Spojrzałam na ręce. Jedna dłoń mi zniknęła. Co się dzieje? Muszę znaleźć Cama.
-Cam! Cam! Gdzie jesteś?-krzyczałam. Znalazłam go w niebieskiej sali. Siedział na łóżku. Trzymał za rękę dziewczynę.
-Cam, spójrz.-podeszłam do niego i wskazałam mu moją znikającą rękę.
-Insanity, będzie dobrze.-uśmiechnął się.
-Dobrze? Jak ma być dobrze skoro znikam?!-byłam oburzona.
-Spójrz.-wskazał na czerwonowłosą dziewczynę leżącą w łóżku.-Odłączyłem cię od kroplówki z dziwnym płynem. To pomaga.-odwrócił się w stronę ciała
Nie patrzył na mnie. Znikałam. Patrzył na zamknięte pogrążone w śnie oczy. Jego oczy błyszczały. Był taki piękny. Widziałam coraz gorzej. Czy ten plan się powiedzie? Jeśli ten płyn utrzymywał mnie przy życiu? A teraz naprawdę umrę? Nogi znikały, ręce, wszystko dookoła. Pojawiło się kłucie w sercu. To koniec. Widziałam tylko ciemność. Nie było już nic.
niedziela, 27 stycznia 2013
sobota, 12 stycznia 2013
02. feeling you near, I'll tell you everything how often I'm scared and I feel like noone
Obudziłam się wypoczęta. Po otworzeniu oczu zobaczyłam mrok. Latarnie słabo oświetlały drogę. Leżałam na drodze, ubrana w to co zeszłego dnia. Koszula była poplamiona krwią, cała lewa ręka. Nie było nikogo dookoła. Wstałam i ruszyłam chodnikiem kierując się do domu. Drzwi były otwarte na oścież. W salonie paliło się światło. Mama siedziała na kanapie wtulając się w tate. Płakała.
-Mamo.-stanęłam w drzwiach dzielących salon i korytarz-Wiem że miałam przyjść kilka godzin temu. Jednak coś mnie zatrzymało. Dobrze się czujesz?-spytałam. Nie odpowiedziała.-Wiem że się gniewasz, ale chociaż coś powiedz.-nadal cisza.-Dobranoc.-szepnęłam idąc po schodach do pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Nie mogłam zasnąć.
Gdy słońce znajdywało się nad horyzontem wstałam z łóżka i powędrowałam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Gdzie moje odbicie? Mam jakieś zwidy. Odkręcając kran moja ręka przeniknęła przez uchwyt. Co się dzieje? Spróbowałam podnieść szczoteczkę do zębów. Przez nią również przeniknęła moja dłoń. To niemożliwe! Szybko pobiegłam do sypialni rodziców.
-Mamo! Tato!-wrzasnęłam siadając obok nich na łóżku-Pomóżcie! Nie wiem co się ze mną dzieje!-chciałam potrząść mamą ale ręce zniknęły w jej ramionach. Stłumiłam krzyk w dłoniach.-Pomocy.-szepnęłam wychodząc z sypialni
Wybiegłam z domu kierując się ku szkole. Stanęłam na zatłoczonym szkolnym korytarzu. Ludzie nie zauważali mnie i wchodzili we mnie i wychodzili. Po usłyszeniu dzwonka ruszyłam na lekcję matematyki. Usiadłam na swoim miejscu. Nauczycielka wyczytywała listę obecności. Zatrzymała się na mnie.
-Insanity Hunter.-chwila ciszy-Nie ma jej? Ktoś wie czemu nie raczyła przyjść na lekcję?-spytała oczekując odpowiedzi od klasy
Spojrzałam w prawo, w sąsiedniej ławce siedział nowy. Wczoraj zapisał się do naszej szkoły. Cameron.
-Co ona wygaduje?-skierował pytanie w moją stronę
-Mówisz do mnie?-spytałam zaskoczona
-No tak.-odpowiedział wywracając oczami
-Ty mnie widzisz?-wydukałam robiąc wielkie oczy
-A co w tym trudnego?-spytał uśmiechając się
-Ty jesteś medium, czy co?-wymusiłam uśmiech
-Skąd wie... Skąd taki pomysł?-trochę się zdziwił
-Bo mnie widzisz.-szepnęłam.-Patrz.-przebiłam na wylot plecy koleżanki z naprzeciwka
-Jak ty to zrobiłaś?-zrobił wielkie oczy
-Panie Mieakelson, przeszkadzam panu w rozmowie?-podeszła do niego nauczycielka
-Nie, nie.-opuścił głowę a ona ponownie wróciła do tablicy
-Cameron, pomóż mi. Proszę.-szepnęłam czując spływającą po policzku łzę
-Pomogę.-uśmiechnął się ciepło
-Spotkajmy się w bibliotece po lekcjach. Będę na ciebie czekała.-wstałam i ruszyłam ku bibliotece przy tym przenikając kilka ścian
Po kilku godzinach czekania zauważyłam wchodzącego do pomieszczenia Camerona. Podbiegłam do niego.
-Chodźmy może gdzieś gdzie nikt nas, to znaczy mnie nie usłyszy ani nie zauważy.-powiedział cicho. Powędrowaliśmy na tyły, ukrywając się za dużą ilością regałów. Cameron usiadł na krześle wskazując miejsce obok żebym usiadła.
-Jestem pierwszą zjawą którą widzisz tylko ty?-spytałam siadając na krześle
-Kiedyś widziałem już kilka duchów.-odpowiedział
-Duchów? Jestem duchem?-przeraziłam się
-Chyba tak. Jak inaczej wyjaśnisz mi dlaczego nikt cie nie widzi i nie słyszy, i dlaczego przenikasz przez ściany?-spytał rozkładając się na krześle
-Może i jestem duchem.-pochmurniałam
-Od kiedy nim jesteś?-przysunął się bliżej mnie
Po opowiedzeniu mu historii poczuła ulgę że komuś mogłam się zwierzyć
-Cameron, boję się.-stwierdziłam cicho
-Nie bój się, pomogę ci. A tak w ogóle, to mów mi Cam.-uśmiechnął się i położył dłoń na moim ramieniu, która natychmiast wniknęła w skórę.
Na pierwszy rzut oka Cam nie wygląda na kogoś pomocnego. Raczej na przystojnego drania. Cieszę się że go mam w takiej chwili.
-Mamo.-stanęłam w drzwiach dzielących salon i korytarz-Wiem że miałam przyjść kilka godzin temu. Jednak coś mnie zatrzymało. Dobrze się czujesz?-spytałam. Nie odpowiedziała.-Wiem że się gniewasz, ale chociaż coś powiedz.-nadal cisza.-Dobranoc.-szepnęłam idąc po schodach do pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Nie mogłam zasnąć.
Gdy słońce znajdywało się nad horyzontem wstałam z łóżka i powędrowałam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Gdzie moje odbicie? Mam jakieś zwidy. Odkręcając kran moja ręka przeniknęła przez uchwyt. Co się dzieje? Spróbowałam podnieść szczoteczkę do zębów. Przez nią również przeniknęła moja dłoń. To niemożliwe! Szybko pobiegłam do sypialni rodziców.
-Mamo! Tato!-wrzasnęłam siadając obok nich na łóżku-Pomóżcie! Nie wiem co się ze mną dzieje!-chciałam potrząść mamą ale ręce zniknęły w jej ramionach. Stłumiłam krzyk w dłoniach.-Pomocy.-szepnęłam wychodząc z sypialni
Wybiegłam z domu kierując się ku szkole. Stanęłam na zatłoczonym szkolnym korytarzu. Ludzie nie zauważali mnie i wchodzili we mnie i wychodzili. Po usłyszeniu dzwonka ruszyłam na lekcję matematyki. Usiadłam na swoim miejscu. Nauczycielka wyczytywała listę obecności. Zatrzymała się na mnie.
-Insanity Hunter.-chwila ciszy-Nie ma jej? Ktoś wie czemu nie raczyła przyjść na lekcję?-spytała oczekując odpowiedzi od klasy
Spojrzałam w prawo, w sąsiedniej ławce siedział nowy. Wczoraj zapisał się do naszej szkoły. Cameron.
-Co ona wygaduje?-skierował pytanie w moją stronę
-Mówisz do mnie?-spytałam zaskoczona
-No tak.-odpowiedział wywracając oczami
-Ty mnie widzisz?-wydukałam robiąc wielkie oczy
-A co w tym trudnego?-spytał uśmiechając się
-Ty jesteś medium, czy co?-wymusiłam uśmiech
-Skąd wie... Skąd taki pomysł?-trochę się zdziwił
-Bo mnie widzisz.-szepnęłam.-Patrz.-przebiłam na wylot plecy koleżanki z naprzeciwka
-Jak ty to zrobiłaś?-zrobił wielkie oczy
-Panie Mieakelson, przeszkadzam panu w rozmowie?-podeszła do niego nauczycielka
-Nie, nie.-opuścił głowę a ona ponownie wróciła do tablicy
-Cameron, pomóż mi. Proszę.-szepnęłam czując spływającą po policzku łzę
-Pomogę.-uśmiechnął się ciepło
-Spotkajmy się w bibliotece po lekcjach. Będę na ciebie czekała.-wstałam i ruszyłam ku bibliotece przy tym przenikając kilka ścian
Po kilku godzinach czekania zauważyłam wchodzącego do pomieszczenia Camerona. Podbiegłam do niego.
-Chodźmy może gdzieś gdzie nikt nas, to znaczy mnie nie usłyszy ani nie zauważy.-powiedział cicho. Powędrowaliśmy na tyły, ukrywając się za dużą ilością regałów. Cameron usiadł na krześle wskazując miejsce obok żebym usiadła.
-Jestem pierwszą zjawą którą widzisz tylko ty?-spytałam siadając na krześle
-Kiedyś widziałem już kilka duchów.-odpowiedział
-Duchów? Jestem duchem?-przeraziłam się
-Chyba tak. Jak inaczej wyjaśnisz mi dlaczego nikt cie nie widzi i nie słyszy, i dlaczego przenikasz przez ściany?-spytał rozkładając się na krześle
-Może i jestem duchem.-pochmurniałam
-Od kiedy nim jesteś?-przysunął się bliżej mnie
Po opowiedzeniu mu historii poczuła ulgę że komuś mogłam się zwierzyć
-Cameron, boję się.-stwierdziłam cicho
-Nie bój się, pomogę ci. A tak w ogóle, to mów mi Cam.-uśmiechnął się i położył dłoń na moim ramieniu, która natychmiast wniknęła w skórę.
Na pierwszy rzut oka Cam nie wygląda na kogoś pomocnego. Raczej na przystojnego drania. Cieszę się że go mam w takiej chwili.
niedziela, 30 grudnia 2012
01. When you fall down, when you're scared and you're lost.
-Ej, Insanity, zaprosił cie już?-spytała mnie Ariane
-Nie, jeszcze nie.-odpowiedziałam obojętnie
-To na co on czeka Bal jest już za tydzień!-podniosła się z miejsca
-Widocznie mu się nie spieszy.
-To ja z nim sobie zaraz porozmawiam. Oliver! Oli...!-zaczęła wrzeszczeć na całą stołówkę
-Cicho bądź! Jak chce mnie zaprosić, to zaprosi w swoim czasie.-westchnęłam
Podszedł do nas blond włosy chłopak, Oliver, mój chłopak.
-Siema.-rzucił do nas
-Cześć.-uśmiechnęłam się ciepło
-Oliver, wiesz że za tydzień jest bal, prawda?-spytała go podchwytliwie Ari
-No wiem, trudno nie zauważyć tych plakatów na korytarzach.-powiedział zajmując miejsce obok mnie
-No to na co czekasz? Może masz coś do powiedzenia Insanity?-spytała cierpko
-A no właśnie. Insanity, pójdziesz ze mną?-spytał obojętnie
-Chętnie.-uśmiechnęłam się oczekując tego samego, jednak wyszczerzył się do Ariane-Dobra, idę na matematykę, do zoba!-wstałam z miejsca i ruszyłam ku klasie
Siadając na miejscu w sali matematycznej, zastanawiałam się nad Olivierem. Ostatnio mnie zaczął unikać, więcej rozmawia z Ari, zachowuje się wobec mnie oschle. Zauważyłam wchodzącą do klasy blondynkę z niebieskimi końcówkami. Podobno jakaś Madness. Znam ją tylko z widzenia, ale wydaje się być miła. Widzę ją codziennie w towarzystwie przystojnego Tylera. Zapewne są parą, cały czas spędzają ze sobą czas. Zazdroszczę im takich kontaktów. Przyjaciel, brzmi dobrze. Nie wiem jak to jest mieć przyjaciółkę. Ariane? Fałszywa dziunia.
Zabrzmiał dzwonek, po chwili do klasy wszedł nauczyciel. Założyłam jedną słuchawkę puszczając przy tym Bullet'ów. Lekcja jak zwykle była nudna. Z nudów bujam się na krześle, przy tym robiąc sobie warkocza z moich czerwonych włosów.
Podczas lekcji, drzwi się otworzyły, a do środka wszedł ciemnowłosy chłopak. Jakiś nowy. Kruczoczarne potargane włosy, czarna skórzana kurtka, zniszczone glany. Całkiem niezłe ciacho, pomyślałam.
Dzwonek. To już ostatni dzisiaj. Wychodząc ze szkoły zobaczyłam trzymających się za ręce Ari i Olivera. Czy powinnam się martwić? To na pewno nic nie znaczy. Pewnie się uderzyła i on jej masuje bolące miejsce, lub jest jej zimno. Nie no, po co ja się oszukuję? Przecież to oczywiste że coś pomiędzy nimi jest! Ale ja po prostu boję się do tego przyznać. Boję się że to wtedy zaprzepaszczę nasze kontakty. Stracę ich. Muszę przestać o tym myśleć. Wdech i wydech, wdech i wydech...
Wsiadając do autobusu nie zauważyłam żadnego wolnego miejsca. Roiło się od ludzi. Ledwo można było się ruszyć. Dwa metry dalej stał mężczyzna. Około trzydziestki. W którymś momencie zauważyłam jak sięga do kieszeni wewnątrz kurtki. Wyjął coś małe i czarne. Kształtem to przypominało broń. O cholera! On ma pistolet! Spanikowana z trudem złapałam oddech. Spojrzałam ponownie na broń. Nie mogłam oderwać wzroku od tego gościa. Spojrzał na mnie. Zauważył że zobaczyłam pistolet. Uśmiechnął się ukradkiem. Zrobił krok w moją stronę, a za nim drugi, i następny. Zaczęłam szybko się od niego oddalać, przepychając się pomiędzy ludźmi. Poczułam jak ktoś mnie trzyma za włosy. Odwróciłam się. Zobaczyłam przed sobą tego faceta. W lewej ręce zaciskał moje włosy, a w prawej strzykawkę z niebieskim płynem w środku. Wbił mi ją w rękę, wstrzykując płyn. Wrzasnęłam. Poczułam przeszywający mnie ból. Straciłam czucie w nogach. Upadłam i pogrążyłam się w ciemności.
-Nie, jeszcze nie.-odpowiedziałam obojętnie
-To na co on czeka Bal jest już za tydzień!-podniosła się z miejsca
-Widocznie mu się nie spieszy.
-To ja z nim sobie zaraz porozmawiam. Oliver! Oli...!-zaczęła wrzeszczeć na całą stołówkę
-Cicho bądź! Jak chce mnie zaprosić, to zaprosi w swoim czasie.-westchnęłam
Podszedł do nas blond włosy chłopak, Oliver, mój chłopak.
-Siema.-rzucił do nas
-Cześć.-uśmiechnęłam się ciepło
-Oliver, wiesz że za tydzień jest bal, prawda?-spytała go podchwytliwie Ari
-No wiem, trudno nie zauważyć tych plakatów na korytarzach.-powiedział zajmując miejsce obok mnie
-No to na co czekasz? Może masz coś do powiedzenia Insanity?-spytała cierpko
-A no właśnie. Insanity, pójdziesz ze mną?-spytał obojętnie
-Chętnie.-uśmiechnęłam się oczekując tego samego, jednak wyszczerzył się do Ariane-Dobra, idę na matematykę, do zoba!-wstałam z miejsca i ruszyłam ku klasie
Siadając na miejscu w sali matematycznej, zastanawiałam się nad Olivierem. Ostatnio mnie zaczął unikać, więcej rozmawia z Ari, zachowuje się wobec mnie oschle. Zauważyłam wchodzącą do klasy blondynkę z niebieskimi końcówkami. Podobno jakaś Madness. Znam ją tylko z widzenia, ale wydaje się być miła. Widzę ją codziennie w towarzystwie przystojnego Tylera. Zapewne są parą, cały czas spędzają ze sobą czas. Zazdroszczę im takich kontaktów. Przyjaciel, brzmi dobrze. Nie wiem jak to jest mieć przyjaciółkę. Ariane? Fałszywa dziunia.
Zabrzmiał dzwonek, po chwili do klasy wszedł nauczyciel. Założyłam jedną słuchawkę puszczając przy tym Bullet'ów. Lekcja jak zwykle była nudna. Z nudów bujam się na krześle, przy tym robiąc sobie warkocza z moich czerwonych włosów.
Podczas lekcji, drzwi się otworzyły, a do środka wszedł ciemnowłosy chłopak. Jakiś nowy. Kruczoczarne potargane włosy, czarna skórzana kurtka, zniszczone glany. Całkiem niezłe ciacho, pomyślałam.
Dzwonek. To już ostatni dzisiaj. Wychodząc ze szkoły zobaczyłam trzymających się za ręce Ari i Olivera. Czy powinnam się martwić? To na pewno nic nie znaczy. Pewnie się uderzyła i on jej masuje bolące miejsce, lub jest jej zimno. Nie no, po co ja się oszukuję? Przecież to oczywiste że coś pomiędzy nimi jest! Ale ja po prostu boję się do tego przyznać. Boję się że to wtedy zaprzepaszczę nasze kontakty. Stracę ich. Muszę przestać o tym myśleć. Wdech i wydech, wdech i wydech...
Wsiadając do autobusu nie zauważyłam żadnego wolnego miejsca. Roiło się od ludzi. Ledwo można było się ruszyć. Dwa metry dalej stał mężczyzna. Około trzydziestki. W którymś momencie zauważyłam jak sięga do kieszeni wewnątrz kurtki. Wyjął coś małe i czarne. Kształtem to przypominało broń. O cholera! On ma pistolet! Spanikowana z trudem złapałam oddech. Spojrzałam ponownie na broń. Nie mogłam oderwać wzroku od tego gościa. Spojrzał na mnie. Zauważył że zobaczyłam pistolet. Uśmiechnął się ukradkiem. Zrobił krok w moją stronę, a za nim drugi, i następny. Zaczęłam szybko się od niego oddalać, przepychając się pomiędzy ludźmi. Poczułam jak ktoś mnie trzyma za włosy. Odwróciłam się. Zobaczyłam przed sobą tego faceta. W lewej ręce zaciskał moje włosy, a w prawej strzykawkę z niebieskim płynem w środku. Wbił mi ją w rękę, wstrzykując płyn. Wrzasnęłam. Poczułam przeszywający mnie ból. Straciłam czucie w nogach. Upadłam i pogrążyłam się w ciemności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
Obserwatorzy
http://ask.fm/Testrale